wtorek, 29 lipca 2014

Świeradów Zdrój - Chatka Górzystów

   Kilka dni temu wybrałam się z rodzinką na krótką wycieczkę do Świeradowa Zdroju na Chatkę Górzystów. Bardzo dużo słyszeliśmy o tym miejscu, znajomi zachwycali się ich naleśnikami, więc postanowiliśmy sprawdzić, jaki jest urok tego miejsca.
Pojechaliśmy autem do Świeradowa, co zajęło nam około 25-30 minut, zaparkowaliśmy koło hotelu "Czeszka" i wybraliśmy się w drogę niebieskim szlakiem. Raz było pod górkę, raz z górki - wiadomo, ale było warto, ponieważ widoki przepiękne! Szliśmy 2 godziny w jedną stronę, pogoda nam dopisywała, spotkaliśmy wiele miłych ludzi i zwierzątek na szlaku. No i przepyszne jagody rosnące wzdłuż szlaku :)
Jednak gdy już dotarliśmy na miejsce, okazało się, że przepysznych (podobno) naleśników już nie ma.. Także wszyscy ludzie, którzy tam byli, bardzo się zawiedli. Okazało się, że wędrowali do Chatki specjalnie na naleśniki! No cóż.. musieliśmy zamówić coś innego.. 


Chatka Górzystów
panorama Świeradowa


poniedziałek, 14 lipca 2014

workaway - business with pleasure

Hi!
 Dzisiejsza notka będzie poświęcona stronce, którą jakiś czas temu odkryłam, a mianowicie http://www.workaway.info/ 
Pomaga ona nam znaleźć rodzinkę, która w zamian za pomoc przy różnego rodzaju zajęciach, zapewnia nocleg i wyżywienie. Sami zaznaczamy i wyszukujemy jakie prace nas interesują i,co najważniejsze, gdzie :) 
   Zarejestrowanych jest tam mnóstwo tzw. host family, które potrzebują naszej pomocy, także wybór jest ogromny. Jeśli lubicie ogrodnictwo-pielęgnujecie ogród w słonecznej Hiszpanii, jeśli dzieci-zajmujecie się babysittingiem w Wielkiej Brytanii, jeśli prace typowo fizyczne-pomagacie przy odbudowaniu hotelu w Wenezueli, możliwości jest wiele!
Myślę, że nie ma lepszej możliwości nauczenia się języka niż mieszkanie z miejscowymi ludźmi, poznawanie ich kultury, obyczajów, tradycji. Co najlepsze-nie ma określonej minimalnego ani maksymalnego wieku,-workaway jest dla wszystkich! 
   Jeśli chodzi o koszty to płacimy za zarejestrowanie się na stronie. Jest to kwota 22 Euro na 2 lata (gdy zakładamy konto sami) lub 29 Euro (gdy chcemy na jednym koncie podróżować z koleżanką/kolegą). Pracujemy najczęściej 5h dziennie, przez 5 dni w tygodniu. Niektóre "host family" płacą za dodatkowe dni, ale są to małe pieniądze i tak, jak napisałam - niektóre. Wolontariusze muszą także sami zapewnić sobie dojazd do rodzinki. Ale czy to jakiś problem, gdy chcemy spędzić trochę czasu w innym niż dotychczas miejscu i zobaczyć więcej niż własne osiedle? Zdecydowanie nie, tym bardziej, że mamy do wyboru cały świat! Od pracy na polskim Pomorzu po słoneczną Australię!

good luck!

źródło: workaway.info


niedziela, 29 czerwca 2014

Steinhude

Dobry wieczór :)
Byłam dziś z mamą na Steinhude, takie małe miasteczko na jeziorkiem (Niemcy mówią na to "morze" ). Odbywał się tam Flohmarkt, czyli sprzedaż antyków, łańcuszków hand-made, starych pocztówek itp. Pogoda nie dopisała, także ludzi nie było za wiele, a wszystkie rzeczy były przykryte foliami, stąd niestety nie za bardzo chciało się krążyć i wszystko oglądać..

Mimo wszystko udało mi się zrobić kilka zdjęć:







niedziela, 22 czerwca 2014

Niemcy

No hej! :)
Przebywam właśnie w Niemczech. Leniuchuję/szukam pracy/jem i różne takie :) Nie mam jako tako szczególnych zdjęć do pokazania, w nadchodzącym tygodniu wybiorę się może do jakiegoś muzeum lub coś w tym rodzaju, to na pewno tu coś dodam.
Byłam dziś w Hannoverze na targach pracy. Szczerze to nic ciekawego nie znalazłam..Same większe firmy, które ani mnie nie interesują, ani do których nie miałabym kwalifikacji. No cóż. 



kilka zdjęć zrobionych na szybko, Hannover:


wtorek, 17 czerwca 2014

Postcrossing

Hej :)
Słyszeliście o takiej stronce jak www.postcrossing.com ? Logując się tam, piszemy kilka słów o sobie, zaznaczamy kraj,miasto (ogólnie swoje dane) i wysyłamy pocztówkę, która przedstawia np.: nasze miasto, aktorkę, jakiś krajobraz. Cokolwiek! W zamian otrzymujemy to samo i tym sposobem zbieramy nie tylko ciekawe kartki,ale też międzynarodowe znaczki :) Na swoim profilu możemy umieścić jakie najbardziej chcielibyśmy dostać kartki, poprosić, aby nadawca napisał coś w swoim ojczystym języku itp. System rozpoznaje kartkę po indywidualnym numerze ID, który dostajemy przy każdym wylosowanym adresie.

 kilka moich :)


Świetna zabawa jest przy tym, więc logujcie się i wysyłajcie, to nic nie kosztuje!
(no jedynie znaczek i pocztówkę :D  )

Enjoy :)

poniedziałek, 16 czerwca 2014

Coś na drogę..

Dzień dobry!
Chciałam się podzielić z Wami książkami, które ostatnio przeczytałam i polecam, ponieważ umilą nam czas nie tylko podczas drogi. :) 


1) "Dziennik podróżnika" Beata Pawlikowska - wprawdzie nie jest to "typowa" książka, ale dla podróżników idealna forma zapisków wspomnień i notatek. Jak dla mnie - idealna oprawa :)








2 i 3) "Rozmówki - j.hiszpański"/ "Rozmówki - j.angielski" Beata Pawlikowska - Hiszpański kupiony w biedronce za jedyne 16,99zł ! Wszystko jest bardzo przejrzyste, ułożone tematycznie, ale także jak widziałam, to, co potrzebne, by się dowiedzieć np.: o cenę, nocleg, jedzenie (wegetariańskie/wegańskie - duży plus!).
 4) "Dzika droga. Jak odnalazłam siebie" Cheryl Strayed / in english: Wild. From lost to found on the Pacific Crest Trail. - Jak wszystkie dobre książki kończy się za szybko.. Naprawdę polecam. O kobiecie, która musiała radzić sobie po stracie mamy, bez ojca, po rozwodzie. Wyruszając w głąb szlaku i siebie samej, nie miała nic oprócz swojego plecaka i wspomnień - a jednak wygrała wszystko.

5) "Chcę żyć" Michał Piróg, Iza Bartosz - biografia jednego z najbardziej znanych choreografów w Polsce. Bardzo cenię, szanuję, przez co czytałam z zainteresowaniem.

6) "Złodziejka książek" Markus Zusak - narrator: Śmierć, temat: Holokaust, nic bardziej prawdziwego i wzruszającego. O przyjaźni,człowieczeństwie, przede wszystkim pomocy i narażaniu się władzy.
 jeszcze raz polecam :)

So.. just read!






trochę Polski - Ustka

Hej :)
Dzisiejszy post o niewielkim miasteczku w północnej Polsce, które odwiedziłam dokładnie rok temu w czerwcu. Pamiętam, że pogoda nam bardzo dopisała, także wyjechaliśmy opaleni, wypoczęci i szczęśliwi.
Co najfajniejsze - spotkałam tam swoją koleżankę z obozu w Hiszpanii, świat jest mały.. :)

Na promenadzie napotkamy się na wiele kiosków, restauracji, różnego rodzaju budek, pensjonatów i oczywiście barów. Przechadzając się po niej spotkamy także ławeczkę Ireny Kwiatkowskiej, na której można przysiąść. Na wschodnim falochronie znajduje się pomnik Syrenki, wielu ludzi ją dotyka, bo ponoć przynosi to szczęście. Na Syrenkę skierowana jest kamera, także, gdy przy niej stoimy, znajomi z innych miast mogą nas zobaczyć po wejściu na stronkę: http://syrenka.ustka.pl/



 zachody słońca nad morzem to zawsze piękny widok..

 Po kilku latach zdecydowałam się także wejść na statek i kawałek popłynąć, tym razem było zdecydowanie lepiej mimo silnego wiatru :)



niedziela, 15 czerwca 2014

Co,jak i dlaczego?

Hej wszystkim!
Długo się zastanawiałam czy założyć bloga, bo przecież inni zwiedzili więcej, znają się lepiej itp.
Ale doszłam do wniosku,że to nie ma znaczenia i od czegoś trzeba zacząć prawda? Tak więc zaczynam przygodę z blogowaniem: podróże zarówno te małe jak i te duże, ciekawe miejsca, opinie, nowe powietrze i pyszne jedzenie..

Mam nadzieję, że blog będzie się rozrastał, a Wasze zainteresowanie nim będzie coraz większe :)

So.. z miłości do podróży i ludzi, zaczynajmy!


źródło : tumblr.com

*wszystkie zdjęcia, które będą się ukazywały na tym blogu, są mojego autorstwa, w innym przypadku podaję ich źródło.

Hiszpania CZĘŚĆ 2- Barcelona

Zapraszam do drugiej części wpisu z Hiszpanii :)
Enjoy!

Kilka dni przed końcem obozu wybraliśmy się autokarem do Barcelony. Niestety opowieści pani przewodnik nie zachęcały do słuchania, także niewiele wiem odnośnie samej historii miasta :(

Zaczęliśmy oczywiście od obejrzenia La Sagrada Familia. Jak wiadomo nie jest jeszcze skończona, aczkolwiek mimo maszyn wokół robi niesamowite wrażenie! Bazylika stworzona przed Antoniego Gaudiego, który jest odpowiedzialny również za przepiękne ogrody.




Idąc uliczkami Barcelony, szczególnie Las Ramblas, możemy zobaczyć wiele różnego rodzaju skuterów stojących przy jezdni. Zmieszczą się dosłownie wszędzie! Dodam jeszcze, że ta uliczka jest cudowna, ludzie uśmiechnięci, szczęśliwi.. jestem pewna, że jeszcze tam wrócę! :)




Kolejny nasz cel: Camp Nou
Kto chciał, mógł za dodatkową opłatą wejść na stadion, niektórzy (w tym ja) nie czuli takiej potrzeby, zostaliśmy i "zwiedzaliśmy" sklep piłkarski, który znajduje się na jego terenie. Jest tam do kupienie dosłownie wszystko! Koszulki, buty,piłki, miski dla zwierzaków, plakaty- wszystko oczywiście z wizerunkami piłkarzy FC Barcelona.



Ze stadionu udaliśmy się do wspomnianych wcześniej Ogrodów Gaudiego. Cóż ja mogę Wam o nich napisać.. są po prostu niezwykłe i szczerze polecam, by je zobaczyć. Niezwykłe budowle, widok na Barcelonę i ocean, ale także sam szyk i pomysł, w jakim został stworzony..


  Ostatnim punktem, który mieliśmy zobaczyć były Magiczne Fontanny.
Pewnie się powtórzę, ale jest to niesamowity widok! Musieliśmy trochę poczekać, ale rzeczywiście było warto. Tysiące kolorów, towarzysząca przy tym muzyka i gwiazdy - cudownie! Widok zapierał dech w piersi :) Jednak zdjęcia to tylko cząstka tego, co można tam ujrzeć..

  Naprawdę bardzo mocno polecam zobaczyć Barcelonę i samemu poczuć jej klimat. Z pewnością jeszcze nie raz się tam wybiorę, nie tylko do tego miasta, ale ogólnie do kraju. Tym razem jednak nie z zorganizowaną grupą, bo jak wiadomo - najpiękniejsze miejsca polecą Ci tubylcy, a nie biura turystyczne. :)

so just go! 

p.s. Jeśli macie dla mnie jakieś rady, to piszcie :) Może zdjęcia są za małe/za duże, lub tekst za krótki/za długi. Chętnie poznam Waszą opinię :)