niedziela, 3 czerwca 2018

Nilandhoo, Malediwy

Tegoroczną majówkę spędziłam spełniając jedno ze swoich marzeń - na Malediwach. Mimo, że jest to czas kiedy sezon się kończy, a deszcz może nieco popsuć nam plany, wszystko się udało a pogoda dopisała. Podczas tygodnia na wyspie Nilandhoo (około 3 godziny speed boatem od Male) padało może ze dwa razy i to późnym wieczorem, kiedy i tak już jest za ciemno, by gdziekolwiek wyjść. Zresztą, nie oszukujmy się, na lokalnych wyspach nie zobaczymy wiele poza plażą, sklepikami i domami Malediwczyków, które same w sobie mają jakiś urok. Woda jest przeźroczysta, ryby pływają kilka centymetrów od brzegu, a słońce opala Cię w godzinę tak, jak nigdzie indziej. Jedyne co mnie zaskoczyło podczas pobytu to trochę zanieczyszczone plaże, które na zdjęciach oczywiście są czyste i samymi zdjęciami zachęcają do odwiedzin ;)
Spałyśmy u Magdy (Dzienniki Typelka na Malediwach), której guest house jest zaledwie minutę od wejścia na plażę.






Była również wycieczka do 5* resortu Sun Aqua Vilu Reef, znajdującego się na innej wyspie, około 30 min od Nilandhoo. Cena za wejście do resortu to 50$ od osoby, w tym wliczony jest lunch w formie bufetu. Osobno transport łódką to koszt 45$/os.



A to już inna wyspa w drodze powrotnej na lotnisko (spójrzcie na tą cudowną wodę!)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz